Trwa ładowanie strony

Zgodnie z art. 173 ustawy Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że kontynuując przeglądanie tej strony wyrażasz zgodę na zapisywanie na Twoim komputerze tzw. plików cookies. Ciasteczka pozwalają nam na gromadzenie informacji dotyczących statystyk oglądalności strony. Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie ich zmień ustawienia swojej przeglądarki internetowej.

Towarzystwo sportowe
Kolejarz Opole

Tygodnik Żużlowy - rozmowa z Dawidem Stachyrą

- Trafiłeś do Opola. Jesteś zadowolony z wyboru?

 

- Na początku rozmawiałem z klubem z Rzeszowa, ale temat upadł. W Opolu szybko znaleźliśmy porozumienie. Rozmowy były krótkie i konkretne. Mam nadzieję na starty w Kolejarzu oraz w Danii, które pozwolą mi nadrobić stracony czas. Liczę na to, że ten rok będzie przełomowy, że się odbuduję. Celem jest dwucyfrowy wynik przy moim nazwisku. A atmosfera w klubie? Dobrze, że do łask opolskiego żużla wrócili żużlowcy, którzy pisali historię Kolejarza - Wojciech Załuski, Marek Mróz, Piotr Żyto. Razem z zawodnikami tworzą oni dobrą atmosferę. Świetną robotę robi też prezes Grzegorz Sawicki. Opolski żużel trafił do mediów, jest wiele artykułów o klubie, jego sponsorach, dotacjach, które napływają z różnych stron. Na przestrzeni ostatnich lat Opole wypracowało sobie opinię stabilnego klubu, w którym płatności są na czas.

 

- Jak dotąd nie miałeś zbyt wielu okazji do startów na opolskim torze?

 

- Rzeczywiście, zaledwie kilka razy miałem okazję tu jeździć. Do Opola pierwszy raz przyjechałem w 2005 roku z „naszpikowanym” topowymi jeźdźcami składem Marmy Rzeszów i wysoko wygraliśmy. Były to rozgrywki o drużynowe mistrzostwo pierwszej ligi. Później przyjechałem tu na sparing przedsezonowy z drużyną z Lublina. W czterech wyścigach zdobyłem 11 punktów.

 

- Rzeszów długo szukał polskiego seniora. W mediach pojawiły się sugestie, że miałbyś zostać tam wypożyczony. To tylko dziennikarskie spekulacje czy rzeczywiście coś było na rzeczy?

 

- Wątek jest rzeczywiście ciekawy, ale w kontekście pytania o to, skąd się biorą takie tematy. Podpisałem kontrakt w Opolu, więc jestem zawodnikiem tego klubu. Nie ukrywam, że był czas, gdy sam zabiegałem o jazdę w Rzeszowie. Od 2009 roku nie ścigałem się na torze, który znajduje się kilkaset metrów od mojego domu. Tutaj się wychowałem i sentyment zawsze zostanie. W listopadzie prowadziliśmy rozmowy z klubem. Później zostały one przerwane, zabrakło zainteresowania. Podpisałem więc w Opolu i jestem zawodnikiem Kolejarza. Chciałbym wrócić do Rzeszowa, ale nie w tym roku. W życiu są pewne zasady, których łamać nie można. Działacze z Opola liczą na mnie, od początku pomagają mi w sprawach organizacyjnych. Gdybym miał teraz przejść do Rzeszowa, byłoby to nie fair. Podpisałem kontrakt w Opolu i w tym sezonie będę reprezentował barwy Kolejarza.

 

- Życzę więc powodzenia.

 

- Dziękuję, korzystając z możliwości chciałbym też podziękować moim sponsorom. Firmie Nice z Torunia i Adamowi Krużyńskiemu między innymi za pomoc w moich ubiegłorocznych przygotowaniach do startów w Anglii, także panu Adamowi Pomóg z Rzeszowa, Tomaszowi Kraska i firmie Apollo, Arkadiuszowi Króżela z firmy Reall, firmie Carger z Tomaszem Ziembą z Lublina za wsparcie i wiarę we mnie. Bez tych ludzi moja jazda byłaby niemożliwa.

 

ROZMAWIAŁ: MAREK BODUSZ

ŹRÓDŁO: "Tygodnik Żużlowy" 2017, nr 16.