Trwa ładowanie strony

Zgodnie z art. 173 ustawy Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że kontynuując przeglądanie tej strony wyrażasz zgodę na zapisywanie na Twoim komputerze tzw. plików cookies. Ciasteczka pozwalają nam na gromadzenie informacji dotyczących statystyk oglądalności strony. Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie ich zmień ustawienia swojej przeglądarki internetowej.

Towarzystwo sportowe
Kolejarz Opole

Sukces motywuje do jeszcze cięższej pracy. Rozmowa z Michałem Łopaczewskim

- Sezon rozpocząłeś bez błysku, ale w ostatnim czasie prezentujesz się znacznie lepiej. W meczu przeciwko Kolejarzowi Rawicz z bonusami uzbierałeś 14 punktów…

 

- Jest coraz lepiej. Mogę być zadowolony ze swoich ostatnich występów, ale najbardziej cieszy mnie postawa całej drużyny, która wreszcie zaczyna wygrywać spotkania. Dziękuję kibicom, że są z nami pomimo słabego początku sezonu, że wciąż nas dopingują. Chciałbym też podziękować działaczom, którzy uwierzyli we mnie i dali mi szansę. Coraz lepsze występy zawdzięczam też osobom, które pomagają mi finansowo. Szczególnie dziękuję też mojemu koledze z Ostrowa, który pożyczył mi swój silnik.

 

- Dlaczego twoje motocykle nie spisywały się równie dobrze?

 

- Problem dotyczył startu. Moje motory szły do góry, a nie do przodu. Później próbowałem gonić rywali na dystansie, ale brakowało tych okrążeń i linię mety mijałem na trzeciej, bądź czwartej pozycji. Zmieniłem co nieco w tych motocyklach i teraz jadą znacznie lepiej.

 

- Pierwszy udany występ zaliczyłeś podczas ćwierćfinału IMP. Po półfinale również zbierałeś pochwały. W prasie były nagłówki typu „Jechał jak Młody Bóg”, czy „Drugoligowiec zawstydził ekstraligowców”. Jak na ciebie działają takie komplementy?

 

- Zdecydowanie motywują mnie do dalszej pracy. Po eliminacjach do mistrzostw Polski nie spocząłem na laurach, tylko jeszcze ostrzej wziąłem się za siebie. Jeszcze więcej ćwiczyłem. Sukces nie polega na zdobywaniu laurów, tylko nieustannej pracy nad tym, żeby było lepiej. Każdy wygrany bieg podbudowuje mnie. Później dostaję takiego powera, że od razu chce mi się jeszcze ciężej pracować.

 

- Półfinał IMP odbył się w Ostrowie, podobnie jak mecz ligowy, który kilka dni wcześniej zupełnie zawaliłeś. Bardziej przyłożyłeś się do imprezy indywidualnej, niż do ligi?

 

- Nie. Byłem tak samo zmotywowany i przygotowany do obydwóch imprez. Problem leżał w oponach. Po prostu kupiłem opony, które nie były oryginalne i nijak miały się do tych, na których cały czas jeździliśmy. Te opony powodowały, że motory były bardzo mocne. A to na obecnych, twardych nawierzchniach nie jest to nic dobrego. To była główna przyczyna mojego słabego wyniku w meczu ligowym w Ostrowie. Na półfinał miałem już dobre opony. Cieszę się, że tę złą passę przełamałem i w końcu są dobre wyniki.

 

- Widać, że z dobrymi wynikami wrócił ci dobry humor. Chodzisz z uśmiechem od ucha do ucha.

 

- (śmiech) No tak. Ostatnio dostałem spory zastrzyk energii. Po prostu puszczam sprzęgło i wszystko idzie tak jak powinno. Mam w sobie ogromną motywację do dalszej pracy i do kolejnych zwycięstw. Mam nadzieję, że moje wyniki będą jeszcze lepsze.

 

- Dziękuję za rozmowę.

 

 

ROZMAWIALI: MAREK BODUSZ, MICHAŁ ŁOŚ