Trwa ładowanie strony

Zgodnie z art. 173 ustawy Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że kontynuując przeglądanie tej strony wyrażasz zgodę na zapisywanie na Twoim komputerze tzw. plików cookies. Ciasteczka pozwalają nam na gromadzenie informacji dotyczących statystyk oglądalności strony. Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie ich zmień ustawienia swojej przeglądarki internetowej.

Towarzystwo sportowe
Kolejarz Opole

Rozmowa z Grzegorzem Sawickim (Tygodnik Żużlowy)

Na łamach "Tygodnika Żużlowego" prezes Grzegorz Sawicki opowiada o planach sportowych i marketingowych na bieżący sezon.

- Kolejarz Opole rozpocznie sezon od rywalizacji z faworytami rozgrywek: Startem Gniezno i Crossem Lublin. Łatwo nie będzie…

 

-  Nie ma co ukrywać, na początek wolałbym inny zestaw rywali. Gniezno i Lublin to bardzo silne zespoły, o wygraną z nimi będzie piekielnie trudno. Ale z pewnością nasi zawodnicy przystąpią do tych spotkań dobrze przygotowani i zmotywowani, by walczyć o każdy punkt. Będziemy chcieli pokusić się o niespodziankę, zwłaszcza podczas inauguracji sezonu na naszym stadionie. Zamierzamy wykorzystać atut własnego toru. Do tego spotkania będziemy się szczególnie intensywnie przygotowywać.

 

- W jaki sposób?

 

-  W marcu planujemy mecze sparingowe z drużynami ze Szwecji oraz z Rzeszowa. Wcześniej chcielibyśmy też zorganizować zgrupowanie naszej drużyny w Opolu. Mamy sporo zawodników, chcemy poznać ich możliwości. Nasi trenerzy – Wojciech Załuski i Adam Giernalczyk – będą oceniać ich dyspozycję i kompletować skład. Tak, aby do pierwszego meczu ligowego przystąpić w optymalnym ustawieniu.

 

- Skład Kolejarza jest szeroki, ale trudno wśród tych jeźdźców wskazać lidera drużyny…

 

-  W ubiegłym sezonie też nie było nazwisk, które porwałyby tłumy. A jednak znalazł się lider. Po kilku występach został nim Paweł Miesiąc, który wrócił do świetnej dyspozycji sprzed lat. Liczymy, że i wśród naszych zawodników znajdzie się lider z prawdziwego zdarzenia. Mamy żużlowców z dużym potencjałem, którego jednak z różnych przyczyn w ostatnim czasie nie wykorzystali. Jestem przekonany, że dzięki warunkom, jakie będą mieli w Opolu część z nich wróci do życiowej dyspozycji.

 

- Na kogo pan szczególnie liczy?

 

- Każdy z naszych zawodników ma predyspozycje do tego, żeby w drugiej lidze być liderem drużyny. Ja osobiście liczę na Dawida Stachyrę, Marcina Rempałę, Adriana Gomólskiego czy Denisa Gizatullina. Po cichu liczę też, że silnym punktem naszej drużyny zostanie Michał Łopaczewski. W ubiegłym roku pokazał charakter, ale sprzęt wystarczał na jeden wyścig i dlatego dobrego wyniku nie zrobił. Ten sezon ma być dla niego przełomowy. Do dyspozycji będzie miał dobrze przygotowane motory i opiekę doświadczonego mechanika. To powinno przynieść skutki.

 

- Rozmowy z zawodnikami chyba do najłatwiejszych w tym roku nie należały…

 

- Okres transferowy był dość nietypowy. Czasu na podpisywanie umów z zawodnikami było niewiele a ustalenia regulaminowe poznaliśmy kilka dni przed otwarciem okienka transferowego. Okazało się, że w drużynie będzie mogło wystąpić zaledwie dwóch obcokrajowców, co zweryfikowało naszą wstępną koncepcję drużyny. Dodatkowo zwiększyła się ilość drużyn i zapotrzebowanie na polskich jeźdźców wzrosło. Zawodnicy poczuli się pewnie i ich oczekiwania poszybowały w górę. Rozmawialiśmy z wieloma żużlowcami, którzy – jak się okazało – w tym samym czasie negocjowali z innymi klubami. Z kilkoma potencjalnymi liderami mieliśmy ustalone warunki, czekaliśmy tylko na ich podpisy pod kontraktem. Dzień przed zamknięciem okienka transferowego dowiadywaliśmy się, że podpisali oni kontrakty, ale z innymi ośrodkami. Stąd też brakuje tych liderów. Niewielu zawodników chce startować w drugiej lidze. Aby ich przyciągnąć, musielibyśmy przebić oferty finansowe klubów z wyższej ligi, co jest niemożliwe. Jesteśmy na etapie odbudowy opolskiego żużla. Zadłużanie klubu nie wchodzi w grę. Dlatego proponowaliśmy zawodnikom takie warunki finansowe, na które było nas stać. A muszę zaznaczyć, że nie były one najniższe. Jednak licytowanie się z innymi ośrodkami i podbijanie stawek to nie nasz styl. Ostatecznie jestem zadowolony z zawodników, którzy zdecydowali się na współpracę z nami.  

 

- Jakie cele stawia pan tym zawodnikom?

 

- Chcę, aby stworzyli zespół, w którym będzie panowała dobra atmosfera. Oczekuję emocjonalnych widowisk, zawziętości i walki o każdy punkt. A jeśli chodzi o wynik sportowy, to chcemy awansować do play off. To jest nasz plan minimum. Mam nadzieję, że emocjonalne zawody i zwycięstwa, których od drużyny oczekujemy przyciągną na stadion kibiców.

 

-  Pojawiła się już oficjalna strona internetowa TS Kolejarza Opole. Jakie inne działania marketingowe zaplanowaliście?

 

- Jak pan wspomniał, mamy już profesjonalną, oficjalną stronę internetową naszego klubu oraz konta klubu na portalach społecznościowych. Była też prezentacja drużyny podczas Opolskiej Gali Żużla na Lodzie. Chcemy też żużel wpisać w przestrzeń naszego miasta. Planujemy wykorzystać banery, które stoją w centrum i umieścić na nich plakaty promujące speedway. Zamierzam też wykorzystać swoje doświadczenia z wyborów i umieścić plakaty na przeznaczonych do tego miejscach we wszystkich podopolskich miejscowościach. Mam wstępną deklarację kibiców, że mi w tym pomogą. Żużel ma być też promowany z megafonów jeżdżącego po mieście samochodu. Chcemy też zorganizować drugą edycję turnieju Opolska Karolinka, która zarazem będzie upamiętnieniem sukcesu Jerzego Szczakiela. Planujemy częste spotkania z kibicami i konferencje prasowe. Współpracujemy też z lokalnymi mediami, które naciskamy na to, by więcej uwagi poświęcały promocji żużla. Już rozmawiałem o tym z Mateuszem Magdziarzem, szefem TVP Opole. Jesteśmy w stałym kontakcie z Nową Trybuną Opolską, czy Radiem Opole. Chodzi o to, żeby żużel był widoczny w lokalnych mediach.

 

- Jakiś czas temu mówił pan o pozyskaniu środków na żużel z projektów dotyczących współpracy transgranicznej. Czy podjęliście już jakieś kroki w tym kierunku?

 

- Projekt o współpracy transgranicznej zakłada wspólne działania partnerów o podobnych profilach z terenów przygranicznych Polski i Czech.  Wstępnie myśleliśmy o pozyskaniu funduszy albo na dosprzętowienie adeptów i organizację zajęć w szkółce w Kolejarzu i jednym z czeskich klubów, albo na poprawienie infrastruktury stadionowej. Obecnie prowadzimy rozmowy z potencjalnym partnerem, gdyż klub, z którym pierwotnie uzgodniliśmy wspólne działania okazał się znajdować zbyt daleko od granicy. Musieliśmy więc zmienić partnera. W działaniach pomaga mi profesjonalny zespół finansistów i ekonomistów, z którym współpracuję także na Uniwersytecie Opolskim w związku z innymi projektami unijnymi. Z takich projektów korzystały już kluby i instytucje z województwa opolskiego. Idziemy ich śladem. Szukamy też innych możliwości uzyskania funduszy. Oczywiście, prowadzimy też rozmowy z firmami i obecnie bardzo realne jest wsparcie opolskiego żużla przez kilka z nich.

 

- Dziękuję za rozmowę.

 

ROZMAWIAŁ: MAREK BODUSZ

ŹRÓDŁO: "Tygodnik Żużlowy" 2016, nr 5.