Trwa ładowanie strony

Zgodnie z art. 173 ustawy Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że kontynuując przeglądanie tej strony wyrażasz zgodę na zapisywanie na Twoim komputerze tzw. plików cookies. Ciasteczka pozwalają nam na gromadzenie informacji dotyczących statystyk oglądalności strony. Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie ich zmień ustawienia swojej przeglądarki internetowej.

Towarzystwo sportowe
Kolejarz Opole

Rozleciał się silnik, więc nie jest łatwo. Rozmowa z Dawidem Stachyrą

Dawid Stachyra nieźle spisywał się podczas sparingowych zawodów Stal-Met Kolejarza. Nie wszystko jednak poszło po myśli zawodnika.

- Jest pan zadowolony z pierwszych występów w Opolu?

 


- Można powiedzieć, że tak, ale nie do końca. Podczas sparingów nie prezentowałem się źle, ale może być lepiej. W niedzielę jechałem pierwszy raz na świeżym silniku prosto od tunera, z którym zaczynam współpracę. Stworzył on "coś", z czego ja muszę wykrzesać maksimum możliwości. Dopiero się poznajemy. Tuner musi poznać moje oczekiwania, ja muszę nauczyć się tego, co on tworzy.

 


-Tydzień temu w sparingu zanotował pan defekt na pierwszym miejscu. Co było tego przyczyną?


- Rozleciał mi się bardzo dobry silnik. Niestety, teraz muszę go odbudować. A jest to kosztowna sprawa.



- Czy odzyskał pan już cały swój sprzęt, który utknął w Argentynie?


- Niestety nie. Dalej to wszystko jest w Urzędzie Celnym w Argentynie, więc dla mnie i pozostałych zawodników to ogromna strata. Cały czas czekamy, aż coś w tej sprawie ruszy, bo straciłem silnik, ramy, dużo części zapasowych, kombinezony, buty, także można powiedzieć, że cały sprzęt. Później w sparingu ze Szwedami awarii uległ bardzo dobry silnik. Nie jest łatwo.

 


- Jak pan myśli. Miejsce w składzie na mecz do Gniezna jest wywalczone?

 

- To decyzja sztabu szkoleniowego, ale ja jestem dobrej myśli.


- Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.


- Dziękuję.

ROZMAWIAŁ: SZYMON MICHALSKI

FOTO MAREK BODUSZ