Trwa ładowanie strony

Zgodnie z art. 173 ustawy Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że kontynuując przeglądanie tej strony wyrażasz zgodę na zapisywanie na Twoim komputerze tzw. plików cookies. Ciasteczka pozwalają nam na gromadzenie informacji dotyczących statystyk oglądalności strony. Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie ich zmień ustawienia swojej przeglądarki internetowej.

Towarzystwo sportowe
Kolejarz Opole

Musimy w końcu zacząć zwyciężać! Rozmowa z Grzegorzem Sawickim

Stal-Met Kolejarz Opole w Poznaniu doznał czwartej już porażki z rzędu i z zerowym dorobkiem punktowym zajmuje przedostatnie miejsce w ligowej tabeli. Pojedynek był emocjonujący, ale znowu to my przegrywamy rywalizację. Braliśmy pod uwagę możliwość przegranej z GTM Startem Gniezno, czy Speed Car Motorem Lublin, ale z KSM Krosno na własnym torze, czy z drużyną z Poznania już nie. Świetnie spisują się stranieri, ale niestety do jazy polskich seniorów mam sporo zastrzeżeń – mówi Grzegorz Sawicki. Prezes TS Kolejarz podkreśla, że zarząd stworzył dobre warunki zawodnikom i wywiązuje się z umów: Niestety, my nie wsiądziemy na motory i nie pojedziemy w zawodach. Jako zarząd dbamy o to, by naszym żużlowcom niczego nie brakowało, wywiązujemy się z umów, czego nie można powiedzieć o niektórych zawodnikach. Najbardziej zawiedziony jest postawą Dawida Stachyry. W Gnieźnie wywalczył on 6 punktów, z KSM Krosno 5, z Naturalną Medycyną PSŻ Poznań zaledwie 4: To już kolejny mecz, w którym ten zawodnik pojechał poniżej oczekiwań. Ciągle boryka się z problemami sprzętowymi, ale wydaje mi się, że również kondycyjnymi. Jest za wolny. Jego słaba postawa boli tym bardziej, że upatrywaliśmy w nim lidera drużyny. I to nie były bezpodstawne oczekiwania. Miał on przewagę nad innymi jeźdźcami, bo przecież ścigał się w zimie w Argentynie i został mistrzem tego kraju. Wierzę jednak , że po słabym początku sezonu Dawid rozkręci się i złapie formę. Bardzo bym tego chciał.  Z moich obserwacji wynika, że także inni polscy zawodnicy nie przygotowali się należycie do sezonu. Niektórzy odstają sprzętowo, a widoczne są też braki kondycyjne. Być może stąd te słabe końcówki zawodów w ich wykonaniu. Z drugiej strony są oni  bardzo zdeterminowani i myślę, że jeszcze  pokażą na co ich stać .Umiejętności, doświadczenia i woli walki im nie brakuje. Przed nami jeszcze osiem meczy rundy zasadniczej i wszystko się może zdarzyć. Zawodnikom, zarządowi, a przede wszystkim kibicom potrzebna jest wygrana – to bardzo motywuje. Liczę, że w najbliższą niedzielę to się stanie.  

 

W Poznaniu w roli menadżera drużyny zadebiutował Piotr Żyto. Prezes zauważył efekty jego pracy. Choć nie przełożyły się one jeszcze na korzystny wynik, to widać było nową jakość, która z czasem będzie procentować. W drużynie panowała dobra atmosfera, zawodnicy współpracowali ze sobą. W parkingu był Michał Łopaczewski, choć nie znalazł się w awizowanym składzie. To pokazuje, że jest częścią drużyny, że się z nią identyfikuje. Niestety, po przegranych wyścigach wkradła się nerwówka, nastroje się popsuły. Wszyscy chcieliśmy wygrać to spotkanie i dlatego po zawodach nasi jeźdźcy byli zupełnie zdołowani.

 

Piotr Żyto i  Wojciech Wojnar interweniowali u sędziego oraz komisarza toru po tym, jak gospodarze próbowali preparować tor. Po ich uwagach komisarz zaczął zwracać większą uwagę na pracę poznańskiego toromistrza. W pewnym momencie na torze pojawił się traktor, ale jeździł z podniesioną broną, tak, aby nie równać nawierzchni. Polewaczka także miała awarię i zalała jeden z łuków. Porobiły się na nim „góry – doliny”. To właśnie tam upadali Wojciech Pilarski i Jarosław Krzywosz. Toromistrz robił wszystko, by uniemożliwić jazdę po dużym łuku, gdzie jak szalony z reguły pędził Kevin Woelbert.Po interwencji Żyty i Wojnara sędzia zarządził ponowną kosmetykę toru, a pracom tym razem bacznie przyglądał się  komisarz. Grzegorz Sawicki zwraca uwagę na warunki na torze, ale jednocześnie podkreśla, że nie usprawiedliwiają one postawy opolskich zawodników, którzy zaprzepaścili realne szanse na wygraną.

 

Do Poznania wybrała się około dwudziestoosobowa grupa najwierniejszych kibiców drużyny. Mieliśmy po spotkaniu wyjść do nich, podziękować za doping i przeprosić za wynik. Niestety, sędzia zarządził kontrolę motocykli.  Szczegółowo też obserwował m.in.  motor Denisa Gizatullina, który w Poznaniu był nie do pokonania.  Wysłałem wiadomość do jednego z fanów, którego numer mam do dyspozycji,  o tym, że zawodnicy nie mogą wyjść do kibiców, bo trwa kontrola, która nie wiadomo jak długo potrwa .Po zakończeniu kontroli zawodnicy wyszli na tor, jednak kibiców już nie było. Przepraszamy z to zamieszanie. I dziękujemy za wsparcie, za to, że są z drużyną pomimo tego, że wyniki póki co nie są satysfakcjonujące.

 

Szansę na rehabilitację zawodnicy Kolejarza dostaną podczas meczu z Ostrovią Ostrów Wlkp., który odbędzie się w najbliższą niedzielę w Opolu.

 

 

ROZMAWIAŁ: MAREK BODUSZ