Trwa ładowanie strony

Zgodnie z art. 173 ustawy Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że kontynuując przeglądanie tej strony wyrażasz zgodę na zapisywanie na Twoim komputerze tzw. plików cookies. Ciasteczka pozwalają nam na gromadzenie informacji dotyczących statystyk oglądalności strony. Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie ich zmień ustawienia swojej przeglądarki internetowej.

Towarzystwo sportowe
Kolejarz Opole

Chciałbym zostać w Opolu. Po sezonie siądziemy do rozmów - rozmowa z Denisem Gizatullinem

Denis Gizatullin to najskuteczniejszy zawodnik Stal-Met Kolejarza Opole i jeden z najlepszych zawodników tegorocznej II ligi. Błyszczy formą w każdym meczu od początku sezonu. Ma atomowe starty, a potem gna do przodu jak petarda, zostawiając rywali daleko w tyle.

 

 

- Nie zmieniałem w moich motocyklach za wiele. Po prostu dobrze przepracowałem zimę. Trenowałem jak za dawnych, młodych lat.  W poprzednich sezonach miałem co chwilę jakąś kontuzję, przez którą nie mogłem nic robić przez zimę. Teraz tak nie było i wykorzystałem dobrze ten czas. Treningi były bardzo intensywne. Moim priorytetem jest polska liga a jako obcokrajowiec muszę zdobywać minimum 10 punktów, by być przydatnym drużynie. Jakbym zszedł do 8 punktów, to do czego byłbym potrzebny? Wówczas mógłbym się szykować na sportową emeryturę i szukać pracy gdzieś indziej. Gdybym był Polakiem, to ze średnimi wynikami nikt by mnie nie skreślał, ale jako obcokrajowiec muszę być lepszy. Łatwo nie jest.  Druga liga niewiele odstaje od pierwszej ligi i tutaj też  przyjeżdżają zawodnicy z dobrym sprzętem i też są znane nazwiska.  -  mówi sympatyczny Rosjanin.

 

 

- Kolejarz w końcu zaczął wygrywać…

 



-Trochę długo to trwało, ale trzeba się cieszyć, że w końcu wygrywamy mecze. Wszyscy włożyliśmy bardzo dużo pracy w to, by wyniki były satysfakcjonujące. Niektórym zawodnikom trochę za dużo czasu zajęło nim doszli do dobrych wyników. Widać jednak, że cały czas coś robią i w końcu przyniosło to efekt. Teraz powalczymy o kolejne zwycięstwa. Zobaczymy jak będzie dalej.

 


- Zmienił się sztab szkoleniowy drużyny. Czy widzicie jakieś dobre efekty tych zmian?

 


- Atmosfera jest bardzo dobra. Chłopaki rozmawiają ze sobą, wymieniają się swoimi spostrzeżeniami i razem współpracują. Drużyna jest więc jednością. Dla mnie jednak te zmiany nie są jakoś szczególnie odczuwalne. Dobrze mi się współpracowało z menadżerem Adamem Giernalczykiem i chwalę sobie współpracę z trenerem Piotrem Żyto. Ja po prostu mam swoje zadanie, muszę zrobić  dobry wynik i staram się to osiągnąć. Na początku jednak byłem trochę zdziwiony, że trenerów było tak wielu.

 

 


- Podczas meczu z Naturalną Medycyną PSŻ Poznań gestykulowałeś w kierunku sędziego po tym, jak w swoim pierwszym starcie zaliczyłeś defekt. Dlaczego?

 



-Kierownik startu długo ustawiał zawodników, a sędzia nie chciał puścić taśmy, czego ja nie widziałem i trzymałem cały czas gaz. Przegrzałem sprzęgło i spaliłem je. Do tego doszły nowe tarczki, kosz sprzegłowy, zabierak. Nie miałem nowych części na wyminę, Ale na szczęście miałem jakieś stare, więc je złożyłem i dzięki Bogu jakoś jeździłem. Wieczorem jechałem do Rybnika, by wszystko powymieniać, bo dwa dni później mieliśmy zaplanowany kolejny mecz.

 



- Chciałbyś zostać w Opolu na następny sezon?

 

 

 
- Jeżdżę tu drugi rok i bardzo mi się tu podoba. Pasuje mi opolski tor, jest mały, nadaje się do walki i znam go już bardzo dobrze. Znam takie ścieżki, w które nikt nie odważy się wjechać. Niektórzy mnie podglądają i próbują iść moim śladem, ale im to nie wychodzi. Nie lubię częstych zmian. W Rybniku też jeździłem przez pięć lat. Dzięki temu znałem wszystkie ścieżki i robiłem punkty. Po przejściu do innych zespołów już tak dobrze nie było. Tutaj mi się podoba. Nie ma problemów finansowych, zarząd robi swoje, a ja swoje. A więc jeżeli rozmowy dobrze się potoczą, to będę chciał dalej jeździć w Opolu. Najpierw jednak musimy dojechać do końca ten sezon, a potem siądziemy i będziemy rozmawiać.

 

 

- Dziękuję za rozmowę.

 

 

 


ROZMAWIALI: MICHAŁ ŁOŚ, MAREK BODUSZ